piątek, 12 sierpnia 2016

Zakątek na piątek: zgadnij, co to za MIEJSCA!

Nic tak nie zagrzewa człowieka do działania, jak nowa seria! Cieszy się, że wymyślił coś nowego, odkrywczego albo przynajmniej urozmaicającego fragmencik świata innym. Ma mnóstwo pomysłów bombardujących jego umysł na wysokich obrotach (co z tego, że połowa jest beznadziejna, druga nie ma racji bytu, a trzeciej lepiej nie objawiać światu. :|). Widzi już oczami wyobraźni, że zwojuje świat takimi innowacyjnymi koncepcjami. 

Kto tak ma, ręka do góry! Przyzwyczaj się do wykonywania zadań zainicjowanych przeze mnie, bo.. na tym nie koniec. Ba! To dopiero początek.


Cykl "Zakątek na piątek" (ależ zabawowa nazwa! ^^) jest zachętą na wyluzowanie przed świeżo rozpoczętym weekendem. Chociaż prawdopodobnie teraz nie odczuwasz soboty i niedzieli jako dni wyjątkowych (ja tam w ogóle nie orientuję się, w jakim dniu tygodnia aktualnie żyję, więc...), o ile wytrwam z serią do września, mogłaby ona wprowadzić Cię w klimat laby, stanowić mini-rozrywkę.
Posty zdecydowanie nie wykażą się moim tekstem obfitym w mądre sformułowania bądź długim jak stąd do Maroka. Postawię na jego minimum - oczywiście tylko w ramach "Zakątka". Panować będą zdjęcia, może trochę muzyki lub filmików. Oraz, rzecz jasna, zadanka i łamigłówki dla Ciebie: głównie w zakresie książek, ale, że nie lubię się ograniczać to nie zagwarantuję wyłączności.
______________________________________________________________________________

Dziś trochę pozwiedzamy. Przygotowałam pięć opisów miejsc znalezionych w pięciu książkach.
Tobie pozostawiam odkrycie, jaki tytuł kryje się z ową lokalizacją. Nagrodą jest wór satysfakcji i stojących owacji. Powodzenia!

Podpowiedź: Ważne jest to, co można zobaczyć i przez co.


______________________________________________________________________________

 Podpowiedź: Pomieszczenie będące częścią ogromnej całości, budzącej mieszane uczucia.

______________________________________________________________________________

 Podpowiedź: Większość osób spodziewałaby się tego, co narratorka sobie wyobrażała, a nie tego, co zobaczyła.

______________________________________________________________________________


Podpowiedź: Nawet, gdy nie czytałeś książki, ta wyspa powinna być charakterystyczna.

______________________________________________________________________________

Podpowiedź: Pierwsze strony!


Odpowiedzi:
1. Szklany tron - Sarah J. Maas
2. Miasto kości - Cassandra Clare
3. Zmierzch - Stephenie Meyer
4. Park Jurajski - Michael Crichton
5. Klątwa tygrysa - Colleen Houck

***
Odpowiedzi śmiało umieszczajcie w komentarzach - postaram się zweryfikować prawidłowość każdej. Podoba Wam się taki pomysł? Trudne czy proste zagadki? Piszcie! :)

(Nie ma to jak przed opublikowaniem co najmniej pięć razy sprawdzić w kalendarzu, czy dzisiaj aby na pewno piątek. Ale by było faux pas!).

środa, 10 sierpnia 2016

Co było pierwsze: jajko, kura, a może wilk? Rozwiązanie odwiecznego konfliktu!

Nasz świat boryka się z mnóstwem problemów, utrapień, wypełniających balon ludzkiej niedoli. Najbardziej ogólnym, najpowszechniej wspominanym rozwiązaniem owych kłopotów jest pokój. Ale wiadomo, jak to z tym bywa. (Zaczyna się i kończy na pokazach miss.). Są jednak spory niezażegnane, ciągnące się za ludzkim gatunkiem przez stulecia. Właśnie do nich zalicza się pytanie: "Jajko czy kura?".

Nie, wcale nikt nie pyta Cię, co masz ochotę zjeść dzisiaj na obiad. Odpowiadając na nie, prezentujesz swój pogląd na powstanie otaczającego nas wszechświata. Bo co mogło pojawić się pierwsze? Gdakający ptak czy może zarodek opakowany skorupką? Myślę, że miliony umysłów muszą się porządnie nagłowić, zanim dowiemy się prawdy.


Na szczęście, pojawienie się innych bytów jesteśmy w stanie szybko ułożyć w czasie już teraz. Bo przecież taka premiera książki to określony dzień, konkretna data w kalendarzu. A będąc jej świadom, wiesz, co pojawiło się najpierw, a zatem: ustalisz, co nazwiemy oryginałem, pierwowzorem. 

Właśnie tym się dzisiaj zajmiemy. Przygotowałam kilkanaście tytułów (ostrzegam! nie wszystkie czytałam, ale brałam te, o których mam jakiekolwiek pojęcie bądź są kluczowe w danej kategorii :)) o różnych tematykach. Dzisiaj skupiłam się głównie na powieściach młodzieżowo-fantastycznych - w tych orientuję się najlepiej. Sprawdźmy, czy określanie konkretnych motywów pojawiających się w poszczególnych książkach plagiatem, faktycznie ma rację bytu. 

Historie z wampirami

  • Stephenie Meyer - Zmierzch - 5 października 2005r.
  • Richelle Mead - Akademia Wampirów - 16 sierpnia 2007r.
  • L.J. Smith - Pamiętniki Wampirów. Przebudzenie - 1991r.
  • Rachel Caine - Wampiry z Morganville. Księga I - 3 października 2006r.
  • Kristin Cast & P.C. Cast - Naznaczona - 1 maja 2007r.


A więc, sortując wychodzi tak...
Nie spodziewałam się takiego rezultatu - "Pamiętniki wampirów" starsze od reszty o prawie 20 lat? Podróże kształcą człowieka, nie powiem. Te po internecie również. A Goodreads to istna baza wiedzy niezbędnej!

Historie z aniołami

  • Becca Fitzpatrick - Szeptem - 13 października 2009r.
  • Suzan Ee - Angelfall - 28 sierpnia 2012r.
  • Barbara Baraldi - Scarlett. Pocałunek demona - 11 maja 2010r.
  • Alexandra Adornetto - Blask - 31 sierpnia 2010r.
  • Katarzyna Berenika Miszczuk - Ja, diablica - 6 października 2010r.


Ułóżmy je teraz odpowiednio...
Tu z kolei sądziłam, że "Angelfall" jest znacznie starsze. A na pewno nie podejrzewałabym powieści polskiej autorki o ponad 5 lat wieku. Czyżby ostatnio "Ja, diablica" obchodziła powrót do łask? Bo właśnie jakiś czas temu sporo o tej książce mówiono.

Historie z wilkami

  • Maggie Stiefvater - Drżenie - 1 sierpnia 2009r.
  • Bree Despain - Dziedzictwo mroku - 22 grudnia 2009r.
  • Katarzyna Berenika Miszczuk - Wilk - 2 kwietnia 2013r.
  • Sarah Blakley-Cartwright - Dziewczyna w czerwonej pelerynie - 25 stycznia 2011r.
  • Rachel Hawthorne - Blask księżyca - 8 kwietnia 2010r.


W kolejności będą one wyglądać następująco...
Oczywiście, "Drżenie" to wcale nie taka świeżynka, a jedynie w tym roku odświeżono mu okładkę. Na szczęście, ja miałam okazję czytać tę powieść kilka dobrych lat temu, a więc za nową uchodziła ta wersja książki. Również "Wilk" mógł pochwalić się niedawno innym wyglądem, ale, że ja czytałam go w takim przybraniu.. niech i taki tu się pojawi.



***

I co? Zaskoczeni? A może przewidzieliście wynik chronologicznej zabawy? Chcielibyście zobaczyć takie zestawy z innymi książkami? Które książki z zestawów czytaliście? Piszcie! :)

niedziela, 7 sierpnia 2016

Ted Sanders - Strażnicy. Szkatułka i ważka: próba zakamuflowania fizyki w powieści przygodowej

Nie raz, nie dwa zdarza się, że rozpoczynając lekturę książki, od razu na myśl przychodzą inne tytuły. Sięgasz po "Pamiętniki wampirów", a w głowie z mgły wyłania się obraz Belli, Edwarda oraz zaostrzonych kłów. Decydujesz się na serię "Gone", ale gdzieś w odmętach umysłu czają się kolejne tomy "Jutra". Niezależnie od Ciebie, podświadomie i często niewytłumaczalnie krzyczą, że te i owe elementy skądś już znasz. Jeśli też zdarza Ci się doświadczać takich momentów, liczę, że zrozumiesz moje porównanie, w którym uznałam początek historii o nastoletnim chłopcu i jego magicznej szkatułce do.. Alicji w Krainie Czarów. Da się? Oczywiście, że się da. Nie przejmujmy się tym, że książki nie mają ze sobą dosłownie nic wspólnego.

Nic poza faktem, że obie należą do grona książek skierowanych dla młodszych odbiorców: dzieci, wczesnych nastolatków (że tak ujmę przedział 11-14 lat). Chociaż, z drugiej strony uciekającego białego królika niejedni włożyliby na półkę z klasykami, przeznaczonymi dla każdego wieku. I właśnie do tego grona pragnę dzisiaj dołączyć pierwszy tom Strażników "Szkatułkę i ważkę".


Historia, która z pewnością przykułaby uwagę większości sięgających po nią nieletnich w sile wieku. I mnie. Patrzę w bibliotece: o, jaki ładny grzbiecik! Odwracam okładkę: o jaki intrygująco wyglądający opisik! Czytam go: O, "łączenie magii z fizyką" - trzeba spróbować! Tym sposobem książka trafiła tymczasowo na moją półkę. A to dopiero początek genialnej przygody, jaką było mi dane doświadczyć z głównym bohaterem: Horacym F. Andrewsem.

A owy chłopak ma naprawdę nie po kolei w głowie. Najpierw zupełnie przypadkiem trafia do tajemniczego Domu Odpowiedzi, w którym znajdują się przeróżne, przedziwne przedmioty, później otrzymuje na własność tytułową szkatułkę i sam musi odkryć jakie są jej niecodzienne zdolności. A w końcu poznaję podobną pod pewnym względem do siebie koleżankę: Chloe, by wspólnie móc określić się po jednej ze stron konfliktu dobra - Strażników ze złem - Kesh'kiri (Odszczepieńcami).

Autor nie bawi się z czytelnikiem w tanie sztuczki, tylko wrzuca go z impetem w centrum wydarzeń, które co prawda mają miejsce w naszym świecie, ale wydawały się mi tak nieprawdopodobne, że aż trudne do wyobrażenia, pomimo świetnych, prostych opisów. Można by powiedzieć, że w gratisie do historii otrzymałam porządnie zbudowaną, ogromną bazę teoretyczną, uzupełniającą rzeczywistość o nowy wymiar magii. Wszystkich przerażonych sporą dawką nowych nazw z góry uspokoję: z tyłu czeka na Was słowniczek, który i mnie pomógł w przypomnieniu sobie czym był tygiel, jithandra, czy oraculum oraz pozwoliło utrwalić różnicę między Tanu, Tan'ji i Tan'kindi. Dla chcącego nic trudnego!

Skoro już udało Ci się poczuć smak realiów, w jakich się obracałam, czas na największy atut powieści: przedmioty. Właśnie na nich opiera się przygoda Horacy'ego. Gdy staje się Strażnikiem, dowiaduje się, że nie jest jedyny. Poza nim i jego szkatułką na świecie żyje wielu innych ludzi broniących swego największego skarbu: Tan'ji, czyli rzeczy, która obdarza ową osobę niezwykłym talentem. Może to być np. przenikanie przez przedmioty, unoszenie się w powietrze czy uciszanie zmysłów innych. Albo właśnie obserwowanie przyszłości, czyli talent naszego bohatera (i tak po stu stronach się o tym dowiesz z książki, a sama informacja wydaje się być, moim zdaniem, dość zachęcająca). Nie są to moce nieograniczone, za pomocą których młodzi mogą w pojedynkę zwojować cały świat. Wszystkie wymagają praktyki, ćwiczeń, a i z nimi mają pewne ograniczenia - i tak, np. szkatułka pokazuje wydarzenia jedynie z kolejnego dnia, przyszłych 24 godzin. Ku mojemu zaskoczeniu nie czyni to historii mniej zaskakującej: jakby nie było, dowiadujemy się, co wydarzy się np. w kolejnym rozdziale. Sam fakt, że istnieje możliwość spełnienia takiego scenariusza, ale wystarczy jedna zmiana decyzji i już wszystko się rozsypuje, dodaje losom postaci niepewności, zdecydowanie bardziej zachęcając czytelnika do kontynuowania lektury.

Wiadomo, kto wygrywa pojedynek w konflikcie dobrzy vs. źli. Jednak pod względem siły przebicia przez nietuzinkowy pomysł, skłoniłabym się wyjątkowo ku ciemnej strony mocy: Odszczepieńcom i przewodzącym im doktorowi Jerycho. Nie w stu procentach klarowny opis jego postaci, zbudowanie obrazu tego nie-do-końca-człowieka, widzianego w oczach niektórych jako potwora, zdecydowanie przekonuje mnie i moją wyobraźnię, że może czytającego delikwenta przestraszyć. Przy takiej wyrazistości, spodziewano by się odzewu ze strony pozytywnych bohaterów. A tutaj.. ciut wahania, lekka kicha, ale taka, którą da się przełknąć. Bo niby czuć cięty język Chloe (nowa przyjaciółka Horacego, Strażniczka ważki), niby widać kreowanie mocniejszego charakteru Horacy'ego, niby da się doświadczyć mgiełki osobliwości owiewającej panią Hapsteade i pana Meistera... Ale chciałabym poskreślać przyjemniej część tych "nibów", żebym była  w pełni usatysfakcjonowana. 

W kwestiach technicznych można dojść do drobnej wady, która dla mnie jest, rzecz jasna, ogromną zaletą. (Logiczne i normalne :|). Ilość stron. Dla fanów trylogii, serii Engelfors i Tolkiena dodatkowe 200 stron jest najsłodszym deserem. Ale nie ma co się oszukiwać: wprawiający się, młodziutki odbiorca, dla którego Ted Sanders wykreował bohaterów-rówieśników prawdopodobnie zniechęci się zanim jeszcze przebrnie przez fragment powieści. Ma do tego prawo - sama pamiętam w swoim życiorysie takie czasy! Ratunkiem okaże się jednak podział na 5 obszernych części, pomiędzy którymi krótkie przerwy nie utrudnią kontynuowania wyprawy z Horacym i Chloe.

"Szkatułka i ważka" w prosty sposób świeżym stylem wskoczyła na wysoki poziom powieści fantastyczno-przygodowych dla dzieci i młodzieży. Połączenie magii i nauki, próba zakamuflowania w nich fizyki i rządzących nią zjawisk, pokazuje, że nasz świat jest na tyle intrygujący, że nie potrzeba go znacząco ozdabiać, uzupełniać, aby nadawał się na dobre miejsce akcji. I aby napisać wciągającą historię świetnie czującą się na ponad pięciuset stronach.

Ilość stron: 526
Data wydania: 13 stycznia 2016 r.
Wydawnictwo: Wilga
Cena okładkowa: 34,99 zł
Sposób zdobycia: biblioteka

Więcej zdjęć:

***
A na koniec zachęcam Cię do obejrzenia krótkiego zwiastuna prezentowanej książki, który, według mnie, świetnie oddaje kuriozalny świat "Strażników".