Wydawnictwo: W.A.B.
Cena wydawnicza: 39,90 zł
Cena nabycia: 9,99 zł (Świat Książki)
Seria: Pułapka uczuć
Tom: I
O czym książka?
Przed nami Layken, w zdrobnieniu Lake - nastolatka jak ich wiele. Dziewczyna przeprowadza się z mamą i młodszym bratem do nowego miasta. Po śmierci ojca, zmuszeni są sprzedać dom, opuścić bliskie im okolice. Szybko jednak przykrość z powodu rozłąki z rodzinnym otoczeniem zostaje wypełniona nowo zawartą znajomością. Z Willem Cooperem, sąsiadem z naprzeciwka, dwudziestoparoletnim, młodym, przystojnym, zakochanym w poezji. Oczywiście między dwojgiem rodzi się uczucie, ich bracia (Will, o dziwo!, również ma młodszego brata) także błyskawicznie się zaprzyjaźniają. Wszystko wydaje się być idealne. Do pierwszego dnia Lake w nowej szkole. Bum! Krach! Koniec tego dobrego.
Wygląd:
Kończąc akapit dwoma słowami o wnętrzu książki: wygodna czcionka, marginesy w idealnej odległości od krawędzi kartki (nie zajmują połowy strony, jeeej^^). Spodobało mi się także wyróżnianie każdego, kolejnego rozdziału poprzez rozpoczynanie go od nowej strony, po lewej stronie. Taki minimalne ułatwianie czytania, a jednak pomocne.
Koncepcja:
Historia przedstawiona w 'Pułapce uczuć' ma w sobie zaledwie cząstkę standardowego schematu. Cała reszta to wyobraźnia autorki, która w naprawdę rzeczywisty i naturalny sposób, a zarazem wyjątkowy, przedstawia właśnie taką opowieść. Losy bohaterów mogłyby bez najmniejszego problemu wydarzyć się w każdym domu: u naszych sąsiadów, w bloku ulicę dalej czy w szeregowcu za miastem. A zarazem sprawiają wrażenie jakby zostały wyrwane z kart baśni. Oczywiście oprawione w klimat współczesności itd., ale z nutą jakby właśnie inności, oryginalności. Najzabawniejszy według mnie pozostaje jednak inny aspekt: forma relacji budująca się między dwójką głównych bohaterów. Tak naprawdę przez większość książki mamy do czynienia z miłością niespełnioną, nieszczęśliwą. Nie ma buziaczków i łapania za kolanko. Da się? Da się.
Bohaterowie:
Layken, może moją żeńską, literacką faworytką by nie została, ale na pewno do tych ulubionych już mogę ją zaliczyć. Zrównoważona, pozbawiona nie do końca zrozumiałych odruchów bądź zachowań, jak na mój gust: normalna nastolatka. Faktem jest, iż czasem dawały mi się we znaki jej wahania nastrojów, ale, że kobiety mogą sobie na takie pozwolić, nie mam nic do zarzucenia ( :D ). Naprawdę rozumiałam jej postępowanie prawie w zupełności i nie raz dochodziłam do wniosku, iż w jej sytuacji postąpiłabym podobnie. A to chyba świadczy o niej dobrze. (Albo o mnie źle :C)
Will.. no jasne, że skradł moje serce. Tak w 2/3, ale kawałek zajął. Oceniając bohaterów męskich, zależy mi głównie na ich prawdziwości, oczekuję ludzi 'z krwi i kości', zamiast zakochanych ideałów. Przy Cooperze ten punkcik mogę odhaczyć. Choć wiadomo, trudno spotkać taki okaz w naturze, nie sprawiał wrażenia, aby błyszczał na słońcu, a to połowa sukcesu.
Fajnie, że autorka nie wycięła z historii rodziny, pojawiają się młodsi bracia: Kel i Caulder, mama Lake. Nasz punkt obserwacji nie ogranicza się do miłości młodych, ale otrzymujemy nieco szerszą perspektywę, dzięki której powieść nie jest mdła, przesłodzona. Także za sprawą właśnie innych bohaterów nie raz zostaje poruszona dynamika, rozwija się ciąg wydarzeń zmierzający do przykrego, a zarazem szczęśliwego zakończenia.
Fabuła:
Na pewno nie jest to romans, w którym akcja opiera się wyłącznie na bliższych spotkaniach fizycznych tytułowej dwójki. Ze względów czysto logicznych. Ba! Nie wszystko opiera się na tytułowej dwójce. Chociaż historię opowiada Lake w narracji pierwszoosobowej, mamy do czynienia z problemami innymi niż wyłącznie pierwsza miłość takimi jak choroba, niepełne rodziny, dojrzewanie do odpowiedzialności. To sprawia, iż książkę przesycają różnorakie emocje i takie też towarzyszą nam podczas lektury: nie tylko radość, słodycz, zauroczenie, ale także strach, niepewność, rozpacz czy zagubienie.
W każdym kolejnym rozdziale, akcja rozwija się od nowa, coraz bardziej. Pojawiają się nowe wydarzenia zmieniające los bohaterów, nowe zwroty, krytyczne momenty. Wiadomo. Oczywiście, tekst nie mógłby obyć się także od rozmyślań Lake, jej rozżaleń czy wątpliwości, aczkolwiek dostajemy dawkę w miarę znośną, ja problemów z takowymi rozterkami nie miałam: czytało się całkiem, całkiem i nieźle dokomponowywało do pozostałej części fabuły.
Do końca..
Czy w takim razie, zbierając w jedno całą powyższą recenzję, warto sięgnąć po Pułapkę uczuć? Spotykałam się z różnorakimi opiniami: jedne, uważały, iż ta powieść Hoover jest trochę, a czasem nawet znacznie gorsza od innych pozycji z jej twórczości. Inne stawiały historię o losach Lake i Willego na równi z 'Hopeless' czy 'Maybe someday'. Ja, w tym wypadku, wypowiedzieć się nie mogę, gdyż 'Pułapka..' to pierwsza książka autorki, którą udało mi się przeczytać. W 100% jestem z niej zadowolona i bez dwóch zdań nakłoniła mnie ona do sięgnięcia po pozostałe tytuły z biblioteczki Colleen. Na pewno ma w sobie to coś wyjątkowego, co wyróżnia ją ze stosu książkowych grzbietów, sprawia, że opowiedziana w niej historia osiada w głowie na dłuższy czas po zakończeniu przygód z bohaterami. I choć jestem w 90% pewna, iż przeciwnikom romansów się nie spodoba, z najprostszego powodu: występowania rozbudowanego wątku romantycznego, warto po nią sięgnąć. Choćby dla odkrycia nowego pomysłu na klasyczny romans.









