
Wisząca na ramionach sukienka z łatami, dwie różne skarpetki o odznaczających się długościach i warkoczyki na drutach - to chyba jedno z popularniejszych przebrań dziewczynek na bale karnawałowe zaraz po księżniczce, wróżce i czarownicy (i Elsie z Krainy Lodu biorąc pod uwagę najmłodsze pokolenie :D). Skądś jednak ten wizerunek musiał się wziąć. A funkcjonuje on pod różnorakimi nazwami: Pończoszanka, Långstrump, Pippilotta Wiktualia Firandella Złotomonetta Pończoszanka lub też po prostu.. Pippi.
Seria książek autorstwa Astrid Lindgren kochaną przez dzieci młodsze, starsze i najstarsze składa się z 9 tomów. Pierwsze pytanie, które pojawia się w głowie: "Aż tyle? Przecież ja znam dwa, góra trzy tomy!". Spokojnie, do tego momentu (dokładnie 13 sekund temu :|) sama żyłam w przekonaniu, że pisząc o cyklu tytułów będę mieć na myśli to najbardziej znane trio: "Pippi Pończoszankę" (1945), "Pippi wchodzi na pokład" (1946) i "Pippi na Południowym Pacyfiku" (1948). A tu proszę: "Pippi urządza przyjęcie", "Pippi jest najsilniejsza w świecie" czy nawet "Fizia Pończoszanka i zabawa choinkowa". Czegoż ta pisarska wyobraźnia nie wymyśli!
Zanim jednak przyjdzie pora na moje osobiste i bardzo nieobiektywne zdanie o powieściach Lindgren, dwa słowa wstępu do historii: wspomniana już conajmniej kilka razy Pippi to dziwięcioletnia dziewczynka o charakterystycznych marchewkowych włosach (gdyby ktoś się zastanawiał która niewiasta zapoczątkowała modę na tę barwę włosów - oto prekursorka! :D) zamieszkująca Willę Śmiesznotkę wraz z gromadką futrzasto-sierściatych przyjaciół: małpką Panem Nilsonem i koniem, który nie dostąpił zaszczytu posiadania imienia (:c). Bohaterka przedstawia się jako córka słynnego pirata i choć, gwoli ścisłości, faktycznie nią jest, jej ojciec zaginął na morzu i słuch po nim zaginął. Nie przeszkadza to jednak Pończoszance na samotne życie w Willi, gdyż oprócz zwierzaków, towarzystwa dotrzymują jej Annika i Tommy - rodzeństwo z sąsiedztwa. Razem wiodą prym poszukiwaczy przygód i kłopotów, natrafiających się samoistnie.
Wesoło, pozytywnie i szalenie. Już poczynając na etapie wyglądu Pippi, poprzez jej funkcjonowanie w domu aż do wydarzeń poza nim: wszystko to jedno wielkie szaleństwo! A przynajmniej takie odnosiłam wrażenie za każdym razem po lekturze owych książek. Kto by pomyślał, że trzecioklasistka "wdaje się w bójkę", "bawi się w berka z policjantami", "siedzi na furtce i łazi po drzewie" bądź dogaduje się ze złodziejami. Na dodatek, wszystkie te.. czynności, dziewczynka wykonuje odważnie, zdecydowanie i bez chwili zastanowienia. Po prostu szaleństwo!
Moja przygoda z tym rudowłosym nicponiem zaczęła się w pierwszej, może drugiej klasie podstawówki. Jak przystało na porządnego uczniaka, chodziłam do biblioteki, wyciągałam kartę biblioteczną i podawałam ją pani, która wczytywała kod i dopiero wtedy mogłam wypowiedzieć magiczne słowa życzenia o konkretny tytuł. Po otrzymaniu pozycji, wychodziłam dumna przeglądając po drodze do klasy egzemplarz i wpadając na każdego, napotkanego człowieka. Zaczynałam czytać w sali, kończyłam w domu po odrobieniu lekcji, potem jeszcze fragmencik po kolacji przed snem. Można by powiedzieć, że historie Pippi zbijają z podium wszelkie pełne napięcia przygodówki, science-fiction i fantastykę naraz.
Bowiem seria o Pończoszance to przygoda z niespodziewanymi zwrotami akcji, z nowoczesnym, wręcz futurystycznym podejściem do sposobu przedstawienia młodego człowieka oraz z magią dzieciństwa, która zaczyna działać za każdym razem, gdy ulegniemy przyjemności lektury powieści Astrid Lindgren o nie-tak-zwyczajnej dziewczynce.
Czytaliście tę albo inną powieść Astrid Lindgren? Za kogo przebieraliście się w dzieciństwie na balach przebierańców? :D Piszcie!