czwartek, 17 sierpnia 2017

Emily E. Pearson - Fałszywy pocałunek: o tym, jak zwieść czytelnika na manowce

Gdy byłam małą dziewczynką, zawsze chciałam zostać księżniczką. Stroiłam się w piękne suknie, paradowałam po domu w błyszczącej tiarze oraz zachwycałam wszystkich moją wyćwiczoną umiejętnością królewskiej etykiety. Marzyłam również o posiadaniu własnego księcia z bajki, który wsadzi mnie na konia, a następnie pogalopuje ze mną w siną dal - do jego zamku, rzecz jasna. Niestety wszyscy odradzali mi podążania tą baśniową ścieżką ze względu na małe prawdopodobieństwo zrealizowania moich dążeń. I jak tu teraz nie zazdrościć głównej bohaterce "Fałszywego pocałunku", skoro ma to wszystko, czego ja zawsze pragnęłam, na wyciągnięcie ręki, a na dodatek liczbę adoratorów pomnożoną razy dwa? 


niedziela, 13 sierpnia 2017

JUŻ WKRÓTCE→ Mario Giordano - Ciotka Poldi i Sycylijskie Lwy

Pośród stosów powieści wszelakiego typu jest dosłownie garstka takich, które niezastąpione nadadzą się na ten piękny, trwający wakacyjny okres jak również na wspomnienia po nim wraz z nadejściem pierwszych chłodnych powiewów jesieni. Myślę, że książka, o której zaraz będziecie mogli się dowiedzieć, to właśnie ten typ literatury. Już sama okładka daje wyraźny sygnał o cechach historii stworzonej dla poprawy nastroju, uniknięcia wrześniowej chandry: barwna, sympatyczna, z nutką dowcipu. Zapewne dokładnie te same cechy charakteryzują główną bohaterkę... 

***

"Ciotka Poldi to lektura obowiązkowa nie tylko dla miłośników lekkich kryminałów z gatunku cozy crime, ale też dla amatorów dobrej literackiej rozrywki. Przez wiele tygodni książka była w pierwszej dziesiątce bestsellerów Spiegla, a jej główna − ekscentryczna bohaterka stała się postacią kultową. Mario Giordano ukończył właśnie trzecią część serii. 

Już 13 września na półki księgarni trafi polski przekład tej komedii kryminalnej – z niebanalną bohaterką i klasyczną intrygą, pozbawioną drastycznych detali.

środa, 9 sierpnia 2017

WAKACYJNY POLIGLOTA cz. 4: zbiór przydatnych linków zamiast zbioru... zadań

Bardzo często zdarza się, że człowiek, przyciągany technologiami XXI wieku, woli marnować godzinę za godziną na Facebooku zamiast wyciągnąć z szuflady w biurku porządnego podręcznika i zacząć się edukować, jak na spragnionego wiedzy przystało. A to przecież nie nasza wina, że czasem zwycięży lenistwo! Ba! Taka ludzka natura! I właśnie, by nie sprzeciwiać się jej na okrągło, powstały takie strony, jak te, zaprezentowane przeze mnie poniżej. Jedne z nich znacząco ułatwiają potyczki z obcym językiem, inne sprawiają, że nauka staje się 200x przyjemniejsza, gdyż odwołują się do innych naszych cech, takich jak ciekawość czy chęć zabawy. Łącznie jest ich osiem i zachęcam do dokładnego ich prześledzenia! :)


niedziela, 6 sierpnia 2017

WAKACYJNY POLIGLOTA cz. 3: "Wakacje z Nel" oraz "Wielki Gatsby" podczas nowej nauki czytania

Niezaprzeczalnie, książki dają człowiekowi mnóstwo możliwości. Poza tym, iż pozwalają odprężyć się, zrelaksować i zapomnieć o Bożym świecie, idealnie sprawdzają się również w roli zabijacza czasu, wichrzyciela złych emocji oraz mordercy stresu. Jednym słowem: niezłe z nich łobuzy (o! jeszcze na półkach się nie mieszczą, grubasy!). Co by się zatem stało, gdyby do ich listy zalet dopisać jeszcze jedną: naukę? 

Oczywiście, z każdej lekcji polskiego wyniesiemy wnioski, iż bezapelacyjnie, lektury edukują pod względem moralnym: dobro jest dobre, a zło złe. Chodzi mi tutaj jednak o zupełnie inny rodzaj pozyskiwania wiedzy, bardziej szkolny, typowo... edukacyjny. Skłaniając się ku sednu: pokażę Wam dzisiaj, jak za pomocą książki nauczyć się angielskiego. 


środa, 2 sierpnia 2017

WAKACYJNY POLIGLOTA cz.2: penpal - co to, kto to i do czego służy?

Któż nie spotkał nigdy na swojej drodze nauczyciela, który mówiłby, że język to przede wszystkim komunikacja z drugim człowiekiem, umiejętność dojścia do porozumienia i rozmowa wymagająca przede wszystkim słów (a nie gwałtownej gestykulacji)? Z drugiej jednak strony, na lekcji w dalszym ciągu, zgodnie z programem nauczania, będzie Ci wciskał do ręki kolejne kserówki gramatyczne oraz "zachęcał" do nauki poprzez program cotygodniowych kartkówek.

Jak temu zatem zaradzić? Jak w końcu przyswoić sobie chociaż podstawy luźnej pogawędki, która niekoniecznie musi ograniczać do zasobu słów zawartych w danym dziale, a wręcz momentami tak spontanicznie i nieprzewidywanie wybiega na różne ścieżki? Prosta sprawa: znaleźć sobie penpala.