środa, 20 maja 2015

Agatha Christie - Tajemnica Siedmiu Zegarów

Oto drobna niespodzianka! Za 'Piratikę' już się zabrałam, ale w międzyczasie, ze względu na mały format kryminału Christie (i możliwość spakowania w elegancką torebkę ^^), mignęłam przez tę pozycję. Chciałabym więc przy okazji zachęcić Was do jej przeczytania!



O czym książka? Każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z tekstem tej autorki, mniej więcej wie na czym rzecz z jej kryminałami polega. W tym wypadku, jest to historia grupy przyjaciół, zamieszkujących tymczasowo rezydencję 'Chimneys'. Chcą oni zrobić swemu koledze kawał. A konkretniej nauczyć śpiocha wczesnego wstawania za sprawą ośmiu, nastawionych na wczesną porę, budzików. Niby na pozór nic takiego. Wręcz głupi pomysł. (Ja za coś takiego bym zabiła. Zwłaszcza w sobotę >:C). Sytuacja się zagęszcza, gdy rano, mimo hałasu, Gerald Wade się nie budzi. Ba! Nie żyje. I pojawia się problem. Problem, który oczywiście młodzi chcą rozwiązać. Przy okazji napatoczy się jeszcze jeden trup, tajemnicza grupa morderców spotykająca się w niewielkiej melinie za ukrytymi drzwiami i nieznany nikomu 'numer 7'. (Nie, Bonda tu nie ma. :D ) Jednym słowem: dzieje się!

Wygląd: Te książki to klasyka. A klasyka ma to do siebie, że wydaje się ją w pięćdziesięciu ośmiu (musiałam sobie przeliterować, bo w tych słownych cyferkach jeszcze się gubię :c), różnych wydaniach. Mój egzemplarz, znaleziony na jednym z domowych regałów, jest niewielki, nieco podniszczony, porysowany latami, które naznaczyły na nim swój niezatarty ślad. Dlatego też, trudno jest mi oceniać 'szatę graficzną'. Moim zdaniem, prezentuje się pięknie, gdyż uwielbiam pozycje, przez które czuć historię, dotyk poprzednich czytelników. I choć nigdy własnymi rękami (NIGDY :|) nie zagięłabym grzbietu książce, gdy kiedyś tam (w erze mezozoicznej :|) zrobił to ktoś inny (w tym wypadku bodajże mama) to ma to swój urok.
 Ale ogółem mówiąc, wszystko wygląda prosto: okładka - konkretna, w środku tekst zwykłą, czytelną czcionką. Po prostu.

Pomysł: To co kocham w powieściach Agathy to nieprzewidywalność. Zaczyna się niepozornie, sielanka, luz, blues. Nagle ktoś ginie. (Tak, musi być śmierć. Na innej bazie nie stworzysz dobrego kryminału :|) Zaraz znajduje się jeden podejrzany, który miałby motyw, brak alibi i dowody. Banał. Ale, ale.. Kolej na wydarzenie grupowe: spotkanie towarzyskie, bal, bankiet, turniej golfa etc. I nagle wszyscy okazują się podejrzanymi. Bo ten z tym mógł tego z tą i razem tam gdzieś kiedyś coś. Pojawiają się teorie spiskowe: jeden na drugiego, piąty na siódmego, trzydziesty trzeci na czterdziestego pierwszego. I gdy już jesteśmy pewni, że działo się tak, a nie inaczej, miejsce ma punkt kulminacyjny, jakiś pościg, niebezpieczna akcja, po którym wychodzi szydło z worka. Nie byle jakie. Mordercą zostaje ten, nie rzucający na siebie ani cienia podejrzenia. Dlatego jeżeli zdecydujecie się na czytanie tej lektury i niczym Holmes, dzięki idealnej sztuce dedukcji, już po kilku stronach pragniecie znaleźć sprawcę, pamiętajcie: najciemniej jest pod latarnią. Warto zapisać.
(Nie, to nie jest spoiler. To po prostu.. dobra rada. ^^ )

Bohaterowie: Ścisk, że ho ho! Bohater na bohaterze bohatera pogania! ( :D ) Gdybyście teraz zapytali mnie o jakiekolwiek imię jakiejkolwiek postaci.. po prostu nie pytajcie, bo i tak Wam nie powiem. Nie mam pamięci do takich nic nieznaczących detali. (Bo po co komu nazwisko? O:). W każdym razie ludzi jest mnóstwo. Oczywiście, autorka nie bawiła się w kreowanie psychologicznych portretów osobowości, ale to chyba w pełni zrozumiałe. Wręcz na plus. Choć.. w sumie, jakieś elementy charakterystyczne dla poszczególnych postaci mamy, także nie jest źle. A wyobraźnia zrobi resztę.
Podoba mi się również to, iż wykreowano taką faerię osób - każdy inny, ale każdy może też być tym złym. Tak więc bawimy w detektywa razem z nimi. No i rzecz jasna, zabójcą okazał się mój ulubiony bohater.. Ale już się przyzwyczaiłam, że mam nosa do ludzi. Luz, nie biorę tego do siebie.

Fabuła: Gna do przodu. Głównie za sprawą wszechstronnych dialogów. (Więcej chyba jest w tej pozycji myślników niż kropek ^^). Ogólnie, nie mam co do niej zastrzeżeń. (A tak, w razie czego bym się kłóciła Christie, że jest do niczego :|).
Warto wspomnieć, że historia z początku wydaje się nieco nudna, pierwsze strony nie ułatwiają 'wkręcenia się' w losy bohaterów. To fakt. Ale jeśli przejdziecie przez wstępne rozdziały, dalej będzie tylko lepiej. Gdy wszystko zacznie się komplikować, coraz mniej wyjaśniać i rozumieć. Uwierzcie. Najlepiej akcja rozwija się na przyjęciu w 'Abbey'. Zwłaszcza, spodobał się pomysł przedstawienia tego wydarzenia z trzech różnych perspektyw, trzech postaci. To właśnie jeden z tych mechanizmów pozwalających na sherlockowanie.
Mówiąc o finale..  choć dostałam bum! takie, jakiego oczekiwałam.. to nie jestem do końca zadowolona z formy jego przekazania. Atmosfera na końcu ciutkę opadła, nie wywarła aż tak ogromnego efektu. Przez to.. nawet najbardziej szokujące informacje.. nie były AŻ takim szokiem. A może to ja po prostu jestem nie taka. (:C)

Do końca.. Jeżeli nigdy nie czytaliście jeszcze żadnego kryminału Agathy Christie - sięgnijcie po ten pierwszy. Jeżeli czytaliście - sięgnijcie po kolejny. Zbliżają się wakacje, a jest to najlepsza pora na czytanie. Zwłaszcza  lekkich, acz naprawdę wciągających powieści.
 Nie znajdziecie tu wytwornego języka, napakowanego epitetami i homeryckimi porównaniami. Nie znajdziecie parabolicznej głębi, metafor i podwójnego dna, z którego można by wynieść jakikolwiek morał. (No chyba, że uznajecie za pouczenie: Nie zabijaj, bo i tak Cię nakryją :D). Znajdziecie natomiast kawał dobrej zagadki. Zagadki, do której nie jeden podchodził, nie jeden próbował rozwiązać. Ale tylko nielicznym się to udało. I na tym polega urok.





I na zachętę: co można przeczytać po 'Siedmiu Zegarach'.. :)

20 komentarzy:

  1. Czytałam dwa kryminały Christie i lubię jej styl, ale na razie przeszła mi faza na rozwiązywanie zagadek. Zapiszę sobie jednak pozycję i zajrzę, gdy znów wróci mi ochota na kryminały.

    Ojej, ja niestety mam ten brzydki zwyczaj wyginania grzbietu, żeby kartki się same nie przekręcały ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jedną książkę Christie i podobała mi się, może przy chwili wolnego czasu sięgnę i po tą :D
    http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. W czasie wakacje mam zamiar zrobić maraton z Agathą Christie i Kingiem. Jak do tej pory czytałam jedną jej książkę i mi się podobała :D Z tą zapewne nie będzie inaczej ;)

    Galeria Książek - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze żadnego kryminału, a szkoda. Może w wakacje uda mi się zapoznać w twórczością tej autorki ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się przyznać, że nie czytałam jeszcze żadnej książki Agathy Christie, ALE jedna czeka już na półce, więc niedługo to nadrobię :)

    ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam mieć na półkach stare wydania, a obok nich te nowe. To bardzo fajnie wygląda i pokazuje, że ta książka ma swoją historię i czytało ją wiele pokoleń. Mam tak na przykład z Sienkiewiczem. Mój dziadek ma całą Trylogię w jednej książce w formacie trochę mniejszym jak A3. A obok tej cegły stoją moje cegły podzielone na poszczególne części.
    Cała twórczość Agathy Christie jest u mnie w planach. Zaczęłam już czytać i mam za sobą trzy książki. I już wiem, że najlepiej czyta mi się o Poirocie (mam nadzieję, ze dobrze napisałam xd)

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Także bardzo lubię mieszać książki na półkach: te stare, mojej mamy z moimi, nowymi. :)

      Też Poirota lubię najbardziej. Najbardziej, póki co, z jego udziałem podobały mi się 'Entliczek-pentliczek' i 'Morderstwo w Orient Expressie', ale sama póki co, zaczynam przygodę z tymi kryminałami, więc wszystko przede mną ^^

      Usuń
  7. To niesamowite jak poukładane i przejrzyste są Twoje recenzje! Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem, tym bardziej, że moje to takie chaotyczne i pozbawione ładu. ;) Układ Twoich recenzji jest bardzo przemyślany, a te zdjęcia... ujmujesz piękno każdej książki, naprawdę. <3 Jeśli zaś chodzi o Agathę Christie, to przyznaję się bez bicia, że nie przeczytałam nic, co napisała, ale wierzę w to, że była naprawdę dobra. :)
    Pozdrawiam!

    porozmawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak ciepłe słowa :) Ale z jednym się nie zgodzę - Twoje recenzje są naprawdę dobre, przemyślane i czyta się je błyskawicznie. ^^
      Skoro nie czytałaś to zachęcam. W bibliotekach jest ich mnóstwo, na pewno znajdziesz tytuł, który Cię zainteresuje c:

      Usuń
  8. Nigdy nie czytałam Christie

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze Christie. No, nie licząc krótkiego opowiadania pt. "Klątwa starej stróżki". :) Mam wrażenie, jak czytam te recenzje, że dokładnie wszystkie jej kryminały opierają się na tym samym schemacie (który, swoją drogą, tak fajnie opisałaś), ale mimo to są naprawdę świetne. Cóż, muszę się sama co do tego przekonać. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może kiedyś przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. mam w planach pozycje pani Agathy i już nie mogę się doczekać kiedy po nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja czytałam Christie tylko 12 prac Herkulesa i chyba na tym zakończę jakoś nie za specjalnie ciągnie mnie do kryminałów ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię książki Agathy, polecam 12 Prac Herkulesa, jeśli być może nie czytałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię kryminały, więc pewnie po ten prędzej czy później też sięgnę. ;)
    Nominowałam cię do Kitty Book Tagu. http://stronapierwsza.blogspot.com/2015/05/po-godzinach-4-kitty-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja uwielbiam wszystkie książki więc napewno przeczytam
    Zapraszam do mnie fashiongllam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest naprawde bardzo ciekawa recenzja. A co do książki no cóż... nie czytałem ale po przeczytaniu twojej recenzji nie długo ją przeczytam ^.^
    Pozdrawiam
    http://niebioeski.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy tylko ja nie czytałam jeszcze nic spod pióra tej autorki? Nawet "12 prac Herkulesa", które były moją lekturą szkolną,postanowiłam sobie odpuścić, och... pora nadrobić te zaległości i sprawdzić, czy dużo mnie ominęło :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam za sobą już trzy pozycje Christie i wiem, że na tym nie koniec. Ta kobieta miała kunszt, o którym wiele osób może tylko pomarzyć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░

Będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz ten post.
Proszę, byś wcześniej jednak go przeczytał/a bądź przynajmniej przewertował/a wzrokiem. :)

Zależy mi na szczerych opiniach, pytaniach, wątpliwościach i komentarzach. Możesz zostawić link swojego bloga - ale przede wszystkim przekaż mi swoją, wartościową ocenę.

Nie masz pomysłu na ciekawy komentarz? Napisz:
→ czy czytałeś/aś książki, o których piszę w poście?
→ czy owe lektury Ci się spodobały?
→ czy masz ochotę je przeczytać?
→ czy podoba Ci się pomysł na post?
→ czy przyjemnie czytało Ci się napisany przeze mnie tekst?
→ czy masz inny pomysł na post, który by Cię zaciekawił?
→ co będziesz czytał/a w najbliższym czasie? (albo co czytasz teraz?)
→ jak Ci mija dzień? :)
→ co słychać na Twoim blogu?



Z góry dziękuję za każde zdanie - dzięki nim mam szansę pracować nad swoimi!

░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░